Dzisiejszy post sponsoruje litera R jak... REMONT;) Wspominałam kilka razy, że mamy w domu małą rewolucję? Budowałam napięcie, a przynajmniej starałam się:) żeby dziś podzielić się ekscytującą nowiną - nareszcie będziemy mieli kuchnię! No dobra, kuchnię mieliśmy już wcześniej, w końcu mieszkamy w kamienicy już parę lat, jednak teraz będzie to TA kuchnia - wymarzona, planowana wieczorami, wytęskniona;)
Tak więc piszę do Was słysząc za plecami brzęczenie lodówki (tak - stoi w pokoju dziennym;)) i spoglądając na stertę kartonów, styropianu i czuwające nad wszystkim dwa koty i półroczne dziecko:)
Prace posuwają się swoim zwykłym tempem, czyli niespiesznie. Jednak zmiany nieubłaganie następują. Pierwsza ściana dumnie prezentuje się w docelowej krasie, co możecie już podziwiać na zdjęciach. Zanim przedstawię efekt końcowy (którego nie mogę się już doczekać!) pokażę Wam jak było, jak jest i jak będzie oraz zdradzę kilka nietypowych rozwiązań, które dla naszej kuchni wymyśliłam.