Co jakiś czas wspominam, że zdarza się nam spędzać dni na letnisku. W tym roku, z racji cudownie długiego urlopu macierzyńskiego słowo "zdarza" to stanowczo za mało. Pierwszy raz pojechałyśmy z I. na wieś już w marcu! Padał śnieg, a my wygrzewałyśmy się przy kominku:) Kto ma wakacyjny domek, ten wie jak genialnie pozwala całkowicie oderwać się od szarej rzeczywistości. A przy odrobinie dobrego planowania, naprawdę można w nim spędzić wygodnie czas z nawet bardzo małym dzieckiem. Dla mnie podstawą jest ciepła bieżąca woda, z resztą naprawdę można sobie poradzić (a wierzcie mi, że wiele więcej wygód tam nie mamy). Swoją drogą takie wyjazdy to niezła okazja na zweryfikowanie stanu posiadania i odróżnienie prawdziwie niezbędnych sprzętów od najzwyklejszych gratów-gadżetów dla niemowlaka i jego rodziców:) Ale wcale nie o niemowlęcych utensyliach, a o wnętrzach chciałam pisać. Ponieważ otrzymałam oficjalne zezwolenie na publikację, zapraszam Was tym razem na wnętrzarską wycieczkę po letnim domku. Wyjdzie z tego mini-cykl, także w nadchodzących tygodniach spodziewajcie się od czasu do czasu wpisów w bardzo letnim klimacie;) Na otwarcie - łazienka:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne mieszkania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne mieszkania. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 14 października 2014
wtorek, 23 września 2014
Podróże w czasie - nasze pierwsze mieszkanie:)
Tak jak zapowiadałam w poprzednim wpisie, kontynuujemy swoistą podróż w czasie. Jako małżeństwo mamy za sobą już trzy generalne remonty. Siedem lat temu objęliśmy w posiadanie nasze pierwsze własne cztery kąty. Całe 30 m.kw. do własnej dyspozycji, które dziś chciałabym Wam po krótce przedstawić;) W tym mieszkaniu - w bloku, a w zasadzie w wieżowcu - spędziliśmy w sumie ledwie siedem miesięcy, zadając jednak kłam wszelkim niechlubnym opiniom na temat blokowisk. Życiowe zawirowania zmusiły nas do wyprowadzki zanim nawet na dobre zdążyliśmy się tam urządzić. Brakowało nam niezliczonej liczby przedmiotów od tak prozaicznych jak tłuczek do mięsa po te wielkogabarytowe, jak szafa:) Znakomitą większość sprzętów kupowaliśmy okazyjnie i nawet nie zdążyliśmy ich wszystkich jakoś ujednolicić. A jednak chyba nikogo nie zdziwię, przyznając, że darzę to mieszkanie ogromnym sentymentem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
